
Finlandzka gazeta „Helsingin Sanomat” otrzymała możliwość przeprowadzenia wywiadu z byłym szefem koncernu naftowego Jukos Michaiłem Chodorkowskim, który obecnie odbywa karę w łagrze w mieście Siegieża w Karelii. Ponieważ dziennikarze nie są wpuszczani na teren kolonii, pytanie zostały przekazane w formie pisemnej osobie reprezentującej Chodorkowskiego, która później przekazała dziennikarzom odpowiedzi. Jak piszą reporterzy „Helsingin Sanomat”, nie mają oni pewności, że odpowiedzi Chodorkowskiego nie zostały poddane cenzurze.
Specjalnie dla czytelników „Korespondenta Wschodniego” publikujemy tłumaczenie tego wywiadu.
Helsingin Sanomat: W jakich warunkach odbywaja karę więźniowie w Siegieże?
Michaił Chodorowski: Rosyjska kolonia karna nr 7 znajduje się 150 km od granicy z Finlandią. To ogrodzone terytorium o powierzchni kilkudziesięciu hektarów, strzeżone przez uzbrojonych funkcjonariuszy. Na tym terytorium znajdują się baraki więźniów, pomieszczenia gospodarcze i zabudowania przemysłowe. Mieszkam w jednym baraku razem z prawie 200 więźniami. Barak jest mały, ale co ważne, ciepły.
Pracuję w jednym z zakładów przemysłowych, w którym produkuje się wyroby z plastmas. Jestem pracownikiem fizycznym. Stosunki miedzy więźniami, jak bywa w takich warunkach, są różne, ale do poważnych konfliktów dochodzi rzadko.
- Został Pan skazany na karę pozbawienia wolności do 2016 roku. Czy za ten wyrok odpowiedzialne są siły polityczne? Jeśli tak, to jakie?
- W to, ze mój wyrok ma podtekst polityczny nikt w Rosji nie wątpi. Chodzi tu o „siłowików” (funkcjonariuszy służb specjalnych) z otoczenia premiera Władimira Putina. Jeśli mam nazywać konkretne osoby, to ważną rolę odegrał w mojej sprawie wice-premier Igor Sieczyn.
- Mówił Pan, że jeśli Putin znowu obejmie urząd prezydenta „wielu straci nadzieję na wewnętrzne reformy systemu władzy i szybko zwiększy się emigracja Rosjan aktywnych społecznie i intelektualnie”. Prezydentura Putina jest pewna i może potrwać jeszcze 12 lat, jaka w związku tym przyszłość czeka Rosję?
- Jestem przekonany, że czeka nas stagnacja. Przy tym, po 2015 roku, gdy zasoby gospodarcze tych, którzy obecnie są przy władzy skończą się, każdy kryzys może okazać się ostatnim.
- Czy jest szansa, że wyjdzie Pan na wolność, gdy Putin będzie trwał przy władzy? Jakie ma Pan plany? Czy zajmie się Pan polityką, biznesem, czy może wyjedzie Pan z kraju?
- Putin wypuści mnie tylko wtedy, gdy dla niego będzie to wygodne. Dodatkowo myślę, że Putin nie pozwoli mi zająć się polityką.
- Jak Pan myśli, co czeka Michaiła Prochorowa, który nazwał się rywalem Władimira Putina?
- Obecnie Michaił Prochorow wygląda na całkowicie putiński projekt, chociaż samemu Prochorowowi może się to nie podobać. Jeśli on rzeczywiście okaże się projektem putińskim, będzie on musiał zagwarantować Purtinowi dobrą pozycję w centrum politycznym. Jednakże polityka, a, sądząc po grudniowych protestach, polityka wraca do Rosji – jest bardziej skomplikowana niż prymitywne formuły. Dlatego też, nie będę próbował przewidywać losu Prochorowa – wszystko może zmienić się w zupełnie nieprzewidywalnym kierunku.
- Czy żałuje Pan, że w 2003 roku został Pan w Rosji? Dlaczego Pan tak zdecydował?
- Już wiele razy odpowiadałem na to pytanie. Możliwe, że dla Państwa czytelników łatwiej będzie mnie zrozumieć, gdy odpowiem na to pytanie krótko: zostałem, bo jestem Rosjaninem.
- Jak zmieniły Pana lata spędzone w więzieniu? I jak zmieniła się w tym czasie Rosja?
- Więzienie zniszczyło we mnie biznesmena. Wątpię, że kiedykolwiek będę jeszcze myślał w kategoriach zysku ekonomicznego. Obecnie liczą się dla mnie inne wartości. Mam wrażenie, że mój kraj też się zmienia, kształtuje się społeczeństwo obywatelskie. Podobają mi się poglady, które wyznaje współczesna młodzież.
- Trybunał Praw Człowieka nie uznał Pana wyroku za motywowany politycznie. Jak Pan to ocenia?
- Rozumiem motywy Trybunału Praw Człowieka. Nie uznał on oczywistego faktu, że mój proces i zatrzymanie miały podtekst polityczny. A fakt ten uznają za prawdziwy nawet rosyjscy urzędnicy.
Kiedy Trybunał rozpatrywał skargę JUKOSu, nie uznał on również powszechnie uznanej prawdy o politycznie motywowanej sprawie doprowadzenia do bankructwa JUKOSu.
Dobra wspólpraca z tymi, którzy są przy władzy w Rosji jest w interesach Trybunału Praw Człowieka, dlatego że Trybunał boi się, że w przeciwnym razie poziom egzekwowania jego postanowień przez rosyjskie władze będzie znikoma. Dlatego też, Trybunał jest zmuszony do tego, by w pewnych kwestiach ustępować rządzącym w Rosji. Niestety, te ustępstwa niszczy reputację Trybunału w oczach najbardziej aktywnych Rosjan, którzy opowiadają się za europejskim kierunkiem rozwoju kraju.
Źródło: inosmi.ru
Tłumaczenie: Anna Bialas
Podobne treści
|
28 grudnia 2010
|
10 maja 2012
|
|
8 maja 2012
|
20 kwietnia 2012
|
|
16 kwietnia 2012
|
4 kwietnia 2012
|
|
14 lutego 2012
|
28 czerwca 2011
|