Wywiad z Alesiem Bialackim z Centrum Praw Człowieka "Viasna"

Redakcja naszego portalu przeprowadziła wywiad z przewodniczącym największej białoruskiej organizacji praw człowieka "Viasna" i wiceprzewodniczącym Międzynarodowej Federacji Praw Człowieka FIDH - z panem Alesiem Bialackim. Aleś Bialacki opowiedział naszej o wydarzeniach z 19 grudnia, o represjach władz w stosunku do działaczy praw człowieka i niezależnych dziennikarzy, o rewizjach w biurach "Viasny", a także o procesach sądowych opozycjonistów i torturach, stosowanych w więzieniach KGB. Aleś Bialacki ocenił równiez reakcję Zachodu wobec wydarzeń na Białorusi i nastroje wśród białoruskiego społeczeństwa.  Serdecznie zapraszamy do zapoznania się z wywiadem!

***

-  Panie Bialacki, czym zajmowało się Centrum Praw Człowieka "Viasna" przed wyborami?

- Kampania wyborcza na prezydenta Białorusi rozpoczęła się w połowie września. Cały rok 2010 zajmowaliśmy się bieżącą działalnością na rzecz praw człowieka: pomagaliśmy osobom, które ucierpiały w czasie procesów politycznych w 2010 roku. Przypominam, że były to sprawy karne przeciwko znanemu aktywistowi - Awtuchowiczowi, który walczył z korupcją, oraz przeciwko działaczom społecznym z Witebska. W czasie tego roku dochodziło do wielu zatrzymań działaczy w Mińsku, i innych miastach między innymi za udział w demonstracjach i rozpowszechnianie ulotek. Miały miejsca procesy, pobicia działaczy przez funkcjonariuszy milicji.  Pomagaliśmy w pisaniu skarg, szukaliśmy innych sposobów wpływu na przedstawicieli struktur siłowych, by zaprzestali oni łamania prawa. W jakimś stopniu nam się to udało.

Prowadzimy również kampanię przeciwko karze śmierci na  Białorusi. Kampania ta spotkała się z żywą reakcją zwykłych obywateli. Wzięliśmy pod opiekę więźniów skazanych na karę śmierci, zbieraliśmy podpisy w ich obronie, organizowaliśmy spotkania ze sławnymi ludźmi, którzy głośno mówią o tym, że są przeciwko takiemu wymiarowi kary.

Braliśmy udział również w kampaniach społecznych organizacji przeciwko artykułowi kodeksu karnego „Za działalność w imieniu niezarejestrowanej organizacji”.

Od września Centrum Praw Człowieka „Viasna” wraz z Białoruskim Helsińskim Komitetem  rozpoczęło obywatelską kampanię monitorowania wyborów „Działacze praw człowieka za wolne wybory” . Mieliśmy w całym kraju 60 długoterminowych  i 600 krótkoterminowych obserwatorów. Stopniowo obserwowaliśmy wszystkie etapy kampanii wyborczej i informowaliśmy obywateli o wszystkich naruszeniach.  Na podstawie naszych obserwacji stwierdziliśmy, że wybory nie były przejrzyste ani demokratyczne, oficjalne wyniki nie odpowiadały rzeczywistemu głosowaniu, oraz że wybory zostały sfałszowane. 

- 19 grudnia po ogłoszeniu wyników wyborów OMON i Specnaz  rozpędzili pokojową demonstrację na placu Niepodległości. Wielu działaczy opozycji zostało pobitych. Milicja zatrzymała ponad 700 demonstrantów, w tym kandydatów na prezydenta. Rozpoczęła się fala represji – rewizje w biurach opozycyjnych organizacji i w redakcjach niezależnych mediów, przesłuchania działaczy i zatrzymania. Czy spodziewał się Pan takiego obrotu spraw?

- Doświadczenie naszej działalności  pokazuje, że od tych władz można się spodziewać wszystkiego. Mówiliśmy o tym jeszcze w 2010 roku – dopóki w kraju nie zostaną przeprowadzone kompleksowe  reformy, represje w każdej chwili mogą się nasilić. Własnie to miało miejsce po wyborach. Chociaż należy stwierdzić, że takiego poziomu represji wobec politycznej opozycji na Białorusi nigdy nie było. Nie podejrzewaliśmy, że dziesiątki ludzi  znajdą się a aresztach KGB, a 7 z 9  kontrkandydatów Łukaszenki zostanie oskarżonych o udział w przestępstwie.

- Czy fala represji dotknęła również Państwa organizację?

- Niestety tak. Władze uważają, że działacze praw człowieka są dla nich zagrożeniem, dlatego że nasze główne zadanie – to rozpowszechnianie informacji o stanie praw człowieka na Białorusi i za granicą. To zawsze wywoływało niezadowolenie białoruskich władz, ale dopiero po wyborach władze postanowiły nas zastraszyć, zamknąć nam usta. W nocy z 19-go nа 20-go grudnia w naszym biurze w Mińsku milicja przeprowadziła rewizję, skonfiskowano nam komputery,  karty pamięci, płyty, jednym słowem – wszystkie nośniki danych. 20-go grudnia o 6 rano do biura znowu próbowali wtargnąć funkcjonariusze w maskach. Jednak nie wpuściliśmy ich.  W taki sposób władze próbowały nie dopuścić  do konferencji prasowej, poświęconej wynikom naszego monitoringu wyborów, zaplanowanej właśnie  na 20-go grudnia. Nie udało im się to. Konferencja prasowa mimo wszystko została przeprowadzona.

17 stycznia miała miejsce kolejna rewizja w naszym biurze. Rewizję przeprowadzono również w moim mieszkaniu i domku letniskowym.

16 lutego 2011 roku Prokuratura Generalna wystosowała w stosunku do mnie oficjalne ostrzeżenie.  W piśmie tym mowa jest o tym, że moje działania w imieniu organizacji praw człowieka „Viasna”, której władze nie chcą zarejestrować,  łamią białoruskie ustawodawstwo.  Oficjalnie ostrzeżono mnie, że w przypadku dalszej działalności będę pociągnięty do odpowiedzialności karnej.

 W maju policja migracyjna zatrzymała w siedzibie „Viasny” rosyjskich działaczy praw człowieka z Międzynarodowej Misji Obserwacyjnej, którzy przyjechali do Mińska, by przedstawić wyniki swojego raportu o wydarzeniach 19 grudnia dziennikarzom. Jednym słowem milicja i KGB uważnie przyglądają się naszej pracy i starają się przeszkadzać nam na każdym kroku.  

- Jak funkcjonują dzisiaj biura „Viasny”, podczas gdy władze starają się  przeszkadzać w działalności organizacjom praw człowieka?

- Rewizje miały również miejsce w naszych biurach regionalnych – w Grodnie, Mołodeczno, Mozyrie, Homlu. Tym niemniej, rozumiejąc to, że władze robią to, by zastraszyć społeczeństwo, kontynuujemy naszą aktywną działalność na rzecz pomocy ofiarom politycznych represji, prowadzimy monitoring i rozpowszechniamy informacje, dotyczącą stanu przestrzegania praw człowieka na Białorusi. W państwowej telewizji w ostatnich miesiącach próbuje się zdyskredytować naszą organizację w oczach społeczeństwa. Działaczy praw człowieka,  w tym i mnie, nazywa się nas „wrogami narodu”, „piątą kolumną”, grozi się nam odpowiedzialnością karną za „dyskredytację Republiki Białoruś”.  Ale trzeba przyznać, że władzom nie udaje się nas oczernić, gdyż ludzie bardzo pozytywnie odbierają nasze działania.   Rozumiemy, że dzisiaj, działacze praw człowieka i dziennikarze znaleźli się w pierwszych szeregach walki o demokrację i prawa człowieka w naszym kraju.  Liderzy polityczni są przetrzymywani w więzieniach, bądź znajdują się pod ogromną presją.  Dlatego też nie zamierzamy  się ukrywać  w tak ważnym dla naszego kraju momencie. Kontynuujemy swoją działalność, stale pracują również nasze regionalne biura, które wspierają  lokalnych działaczy, pomagają im rozwiązywać ich problemy prawne. Właśnie rozpoczęły działalność nasze biura w Grodnie-    http://harodniaspring.org  oraz w Homlu i Mohylewie http://www.gomelspring.org/.

Praca działaczy praw człowieka jest ważna właśnie dzisiaj, gdy kryzys polityczny w kraju przypadł na czas kryzysu gospodarczego i wielu ludzi na Białorusi bardzo zubożało.  

- Obecnie mają miejsce procesy sądowe  uczestników i organizatorów tak zwanych „masowych zamieszek”. Sądy skazały już ponad 40 działaczy. Jak Pan ocenia te procesy? Czy ich przebieg odpowiada międzynarodowym standardom?

- W związku z tymi procesami Centrum Praw Człowieka „Viasna” przyjęło specjalne oświadczenie. Piszemy w nim:  „Wstępnemu śledztwu, dotyczącemu wydarzeń z 19 grudnia 2010 roku, towarzyszyło szereg naruszeń praw człowieka, w tym: łamanie prawa do obrony , domniemania niewinności, stosowanie tortur, nieludzkie traktowanie więźniów. Procesy sądowe jeszcze raz pokazały, że system sądowniczy na  Białorusi jest zależny od władzy wykonawczej, a naciski i pozbawianie licencji adwokatów, którzy podjęli się obrony uczestników „masowych zamieszek” świadczą o braku niezależnej adwokatury. Charakter wstępnego śledztwa i procesów sądowych potwierdza ich polityczny charakter. W związku z tym oświadczamy, że „Wyroki, które zapadły w sprawach karnych dotyczących, cz.1 i 2 art. 293 i cz. 1 art. 342 Kodeksu Karnego Republiki Białoruś są bezprawne i powinny być unieważnione lub ponownie rozpatrzone. Wszystkich skazanych w tych sprawach karnych uznajemy za więźniów politycznych. Centrum Praw Człowieka „Viasna” domaga się ich bezzwłocznego uwolnienia”.  

Podczas tych procesów sądowych białoruskie władze poważnie naruszyły międzynarodowe zobowiązania w sferze praw człowieka, w szczególności zaś międzynarodowy Pakt o prawach politycznych i obywatelskich

-  Andriej Sannikow w mowie końcowej podczas swojego procesu opowiedział o torturach, jakie KGB stosowało w stosunku do niego. Wcześniej o takim traktowaniu więźniów poinformował w swoim oświadczeniu Aleś Michalewicz. Co w tym zakresie robią organizacje praw człowieka? Jak można zmienić tę sytuację?

- Od razu po oświadczeniu Alesia Michalewicz napisałem list otwarty do prokuratora generalnego i zażądałem od niego zbadania tej sprawy i pociągnięcia do odpowiedzialności karnej osób, które dopuściły się stosowania tortur nie tylko w stosunku do Michalewicza, ale również w stosunku do innych osób, przetrzymywanych w aresztach śledczych KGB . Po 2 tygodniach otrzymałem odpowiedź, że mój list został skierowany do Prokuratury Wojennej. Ten zaś organ nie stwierdził żadnych naruszeń. Władze w ten sposób chcą skryć fakt łamania praw więźniów, stosowania tortur i niehumanitarnego traktowania zatrzymanych.

Należy jednak stwierdzić, ze po tej fali interwencji działaczy praw człowieka, rodzin  i międzynarodowej reakcji, zaprzestano brutalnego traktowania więźniów. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, ze białoruski system penitencjarny jest nieludzki, gdyż jego korzenie sięgają  stalinowskiego systemu gułagów. Ciężko go zmienić, wymaga on całkowitej zmiany.

- Niedawno w siedzibie Państwa organizacji miała miejsce prezentacja raportu Komitetu Międzynarodowej Kontroli, dotyczącego wydarzeń z 19 grudnia. Milicja próbowała nie dopuścić do tej prezentacji, zatrzymano międzynarodowych działaczy praw człowieka. Czy wnioski z tego raportu są na tyle sensacyjne, że władze próbowały nie dopuścić do ich zaprezentowania? Czy ten raport może wpłynąć na  inne  postrzeganie «masowych zamieszek» z  19 grudnia?

- Raport Komitetu Międzynarodowego Komitetu  Kontroli jest bardzo ważny dla zrozumienia wydarzeń z 19 grudnia. Został on przygotowany przez grupę międzynarodowych działaczy praw człowieka, którzy prowadzili monitoring sytuacji  na Białorusi w ciągu 4 miesięcy. Wnioski raportu potwierdzają tylko to, o czym mówiliśmy zarówno my, jak i inni białoruscy oraz międzynarodowi działacze praw człowieka – władze dopuściły się poważnego  łamania praw człowieka po wyborach z 19 grudnia.  Do takich samych wniosków doszła również międzynarodowa organizacja Human Rights Watch, wkrótce dojdzie również do prezentacji kolejnego raportu, dotyczącego Białorusi, przygotowywanego przez Międzynarodową Federację Praw Człowieka.

Naturalnie, takie krytyczne oceny sytuacji na Białorusi nie podobają się białoruskim władzom, dlatego właśnie deportowały  rosyjskich i ukraińskich działaczy praw człowieka, którzy brali udział w monitoringu i prezentacji raportu.

-Jakie są nastroje wśród  białoruskiego społeczeństwa po wydarzeniach z 19 grudnia?

- Nastroje są różne. Falą represji, kłamstwami i pomówieniami władze próbują zastraszyć społeczeństwo, sparaliżować działania  demokratycznych partii politycznych i organizacji pozarządowych. Obecniemamydoczynieniarównież zkryzysemgospodarczym. W ciągu 3 ostatnich miesięcy dochody obywateli zmniejszyły się dwukrotnie. Gdy posłuchamy tego, co mówi na ten temat Łukaszenka, to okaże się, że winę za ten stan rzeczy ponoszą wszyscy – Zachód i Rosja, „piąta kolumna” w kraju, wszyscy, tylko nie on sam. Nasilają się rozczarowanie i niezadowolenie wśród społeczeństwa. Właśnie następuje moment, kiedy Łukaszenka walczy już nie tylko z demokratyczna opozycją, ale i ze wszystkimi niezadowolonymi, których wciąż jest coraz więcej. Następuje ciekawy czas.

- W jaki sposób politycy, Unia Europejska, organizacje pozarządowe i zwykli obywatele  mogą wesprzeć społeczeństwo obywatelskie na Białorusi?  

- Czas politycznego i gospodarczego kryzysu w naszym kraju jest momentem dużej odpowiedzialności . Nasz kraj może pójść droga demokratycznych zmian lub stoczyć się w stan głębokiej nędzy  i długotrwałego kryzysu.  Od naszych działań oraz od aktywności społeczności międzynarodowej zależy dalszy los Białorusi. Zwracamy się z prośbą do wszystkich osób, które nie są obojętne wobec  wydarzeń na Białorusi, do polityków i Unii Europejskiej, dlatego, że tylko razem możemy wyprowadzić Białoruś z tej strasznej sytuacji, do której doprowadził kraj łukaszenkowski reżim.  Ta aktywność może mieć różną formę, ważne by ona była, by te działania wzmacniały społeczeństwo na Białorusi, oraz dążenia narodu białoruskiego do przyłączenia się do rodziny cywilizowanych europejskich narodów.

Wywiad przeprowadził: Korespondent Wschodni

Tłumaczenie: Korespondent Wschodni

 "Viasna" została założona w kwietniu 1996 roku po masowych akcjach protestu demokratycznej opozycji. Początkowo organizacja ta pomagała aresztowanym uczestnikom tych wydarzeń i ich rodzinom.
„Viasna” prowadziła monitoring ubiegłorocznych wyborów prezydenckich oraz organizowała szkolenia dla długoterminowych obserwatorów.