To nie był proces, lecz przedstawienie - wywiad z Władimirem Iwanowym

Redakcja portalu "Korespondent Wschodni"  przeprowadziła wywiad z Wladimirem Iwanowym, bratem więźnia politycznego, Dmitrija Nowika, skazanego za udział w "masowych demonstracjach" na 3,5 roku kolonii karnej. Zachęcamy wszystkich do zapoznania się z wypowiedziami Iwanowa, dotyczącymi zatrzymania i procesu jego brata.

***

 - [Korespondent Wschodni]:19 grudnia na placu Niepodległości miała miejsce demonstracja przeciwko sfałszowaniu wyników wyborów prezydenckich, która zakończyła się masowymi zatrzymaniami. Na placu był również Pański brat – Dmitrij Nowik. Cz wie Pan dlaczego znalazł się na placu? Co nim powodowało?

- [Wladimir Iwanow]: Mój brat, jak i dziesiątki tysięcy Białorusinów przyszedł na plac, gdyż uważał, że wybory zostały sfałszowane, powiedział mi później: „sumienie nie pozwoliło mi siedzieć w domu”.

- Mińskie sądy oskarżają demonstrantów o udział, bądź organizację „masowych zamieszek”. Międzynarodowy Komitet Kontroli oświadczył, że zgodnie z białoruskim ustawodawstwem, demonstrację na placu Niepodległości należy określić jako nielegalną, ale nie można nazwać zgromadzenie na placu „masowymi zamieszkami”. Jak Pan ocenia tę sytuację.

- Nie mogę nawet nazwać tej demonstracji - „nielegalną”, nie mówiąc już o określeniu „masowe zamieszki”. Ta demonstracja była „głosem narodu”. Na placu znaleźli się wszyscy ci, którzy byli już zmęczeni uciskiem dyktatora i nie bali się otwarcie o tym powiedzieć! Mój brat, jak i ja, uważamy, że obecny reżim jest anachroniczny, że doprowadził on do kryzysu – teraz widzą to wszystkie kraje świata.

- Pana brat był sądzony razem z dwoma innymi opozycjonistami – Otroszczenkowem i Mołczanowem. Jak Pan ocenia przebieg jego procesu? Czy odpowiadał on międzynarodowym standardom?

- Uważam, że w każdym sądzie, sprawy, jakie by one nie były, należy rozpatrywać indywidualnie, a podejrzanych należy sądzić za ich własne przewinienia, a nie sądzić kilka osób jednakowo… Wszyscy doskonale zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jeszcze przed tym, jak weszliśmy na salę sądową, wyrok w sprawie mojego brata zapadł. To, czego byliśmy świadkami, to nie był proces sądowy, lecz przedstawienie teatralne, którego scenariusz był napisany przez dobrze znanego na całej Białorusi REŻYSERA…

- Dmitrij Nowik został skazany na 3,5 roku kolonii karnej – to bardzo surowy wyrok. Czy istnieją jakieś dowody jego winy. Czego żądał od sądu jego obrońca?

- Obrońca prosił o to, by oczyścić Dimę z zarzutów, gdyż w jego działaniach nie było oznak przestępstwa. Nie uszkodzono, ani nie zniszczono majątku, nie można więc kwalifikować działań mojego brata jako przestępstwa z artykułu 293, pkt 2 Kodeksu Karnego Białorusi! Skazanie Dimy na 3,5 roku kolonii karnej jest rażącą niesprawiedliwością i prawdziwym bezprawiem…

- Czy ma Pan kontakt z bratem? Jak czuje się Dmitrij? Czy wierzy w to, że jego los się odmieni i białoruskie władze pod presją UE i międzynarodowych organizacji praw człowieka uwolnią wszystkich więźniów politycznych?

- Wcześniej nie miałem żadnego kontaktu z bratem. Dopiero w kwietniu (po 5 miesiącach od zatrzymania Dimy) mogliśmy z bratem zacząć korespondować do siebie. Dima chciał spotkać się z dziennikarzami, by udzielić wywiadu, dotyczącego złego traktowania więźniów w areszcie śledczym, ale władze nie dopuściły do tego. Nie mogły one pozwolić na to, by  prawda wyszła na jaw, i by światowa opinia publiczna dowiedziała się o torturach… Obecnie Dmitrij przebywa w Szklowie, mężnie znosi wszelkie trudy więziennego życia. Wierzy w to, że sprawiedliwość zatriumfuje i nastanie czas „Nowej Białorusi”! Dima wierzy w to, że pod naciskiem UE i organizacji praw człowieka, sytuacja w kraju zmieni się i więźniowie polityczni zostaną uwolnieni!

- Media donosiły, że po 19 grudnia społeczeństwo białoruskie zademonstrowało solidarność z więźniami: przychodzili pod areszt, przekazywali paczki, pisali kartki pocztowe. Czy ta reakcja obywateli Białorusi była dla Was ważna? Czy Pańska rodzina również otrzymała takie wsparcie od białoruskiego narodu? 

- Dima otrzymuje od przyjaciół i zupełnie nieznajomych osób pocztówki ze słowami wsparcia dla niego. Reakcja obywateli Białorusi na areszty uczestników demonstracji pokazała całemu światu, że cały białoruski naród jest solidarny i w pełni zgadza się z działaniami demonstrantów z 19 grudnia.

Chciałbym powiedzieć jeszcze jedno. Pragnę, by Białoruś stała się krajem, w którym respektuje się wolność słowa, w której odbywają się uczciwe wybory, a u władzy są ludzie, którzy  chcą by Białoruś stała się niezależną Republiką. Właśnie za to, za takie marzenie siedzi w więzieniu mój brat i wszyscy Ci, którzy chcą lepszej przyszłości dla swojego kraju i swoich dzieci.

Wywiad przeprowadził: Korespondent Wschodni

Tłumaczenie: Korespondent Wschodni