
Jewgienija Tymoszenko, córka więzionej Julii Tymoszenko, byłej premier Ukrainy, udzieliła wywiadu Radiu Swoboda. Jewgienija Tymoszenko mówi m.in. o wynikach badań medycznych jej matki, które zostały przeprowadzone przez grupę zagranicznych lekarzy.
- Nie byłam obecna przy badaniu matki, ponieważ nie wpuszczono ani mnie, ani adwokata. Na teren kolonii, gdzie przebywa matka, wpuszczono tylko dyplomatów i lekarzy. Mama wiele razy odmawiała – pisemnie i ustnie – wykonania badania przez ukraińskich lekarzy, ponieważ przysłało ich ministerstwo zdrowia, i zachodziła uzasadniona obawa, że wyniki badań zostaną sfałszowane i będzie z nich wynikać, że matka jest zdrowa. A przy takiej diagnozie, śledztwo może być kontynuowane cały czas w celi – codziennie. A mama jest chora i właściwie nie wstaje z łóżka. Z powodu bólu kręgosłupa nie może spać, a środki przeciwbólowe nie pomagają.
Tymczasem przedstawiciele ministerstwa ciągle twierdzą, że mama jest zdrowa, że może nie tylko wykonywać ćwiczenia fizyczne, ale również pracować w kolonii. Wg diagnozy niemieckich lekarzy mama ma przepuklinę, i jeśli nie zostanie jej udzielona pomoc – będzie konieczna operacja, której nie można przeprowadzić w kolonii. Oczywiście operacja poza murami kolonii nie jest na rękę reżimowi, władzy, służbie więziennej, której rozkazy przekazuje bezpośrednio Wiktor Janukowycz. […] Mam nadzieję, że zagraniczni lekarze poinformują opinię publiczną o stanie zdrowia matki.
- W prasie pojawiają się informacje, że między przedstawicielami Tymoszenko i Janukowycza toczone są rozmowy, z których wynika, że jeżeli matka wycofa się z politycznej działalności – dostanie zgodę na operację za granicą. Pani coś o tym wie?
- Nic o tym nie wiem. Moja matka jest „za kratkami” bezprawnie. Została bezprawnie aresztowana. Wiele europejskich parlamentów i politycznych liderów oświadczyło, że zamknięcie Julii Tymoszenko to polityczne prześladowanie. Co powinien zrobić Janukowycz, żeby naprawić tę sytuację? Zwolnić wszystkich więźniów politycznych.
- Wrócę jeszcze do kwestii wspomnianych rozmów. Bardzo dobrze zna pani matkę. Czy ona mogłaby się zgodzić na taki scenariusz?
- Oczywiście, że nie. Całą swoją karierę polityczną poświęciła na walkę z korupcją, walkę o demokrację na Ukrainie. Była liderem pomarańczowej rewolucji, stała się symbolem wolności na Ukrainie i na świecie. Gdy podróżuję po świecie, broniąc matki, spotykam wielu polityków, liderów partyjnych. Oni mnie szanują i słuchają z tego powodu, że szanują moją matkę. Wierzą i wiedzą, że matka zrobiła w 2009 roku wszystko, co możliwe, żeby bronić interesów Ukrainy – i teraz robi to dalej, bez względu na poniżenia i przesłuchania, które towarzyszą jej w więzieniu.
- Czy pani domyśla się, co chcą osiągnąć władze Ukrainy – pozbycia się pani matki – w sensie politycznym, a może, doprowadzić nawet do jej śmierci w więzieniu?
- Co mam sądzić po incydencie, który miał miejsce 6. stycznia, kiedy matka straciła przytomność na dwie godziny i 20 minut, nikt nie pomógł matce, nie wezwano pogotowia? Co mam myśleć w tej sytuacji? Nie chciano matce pomóc. Obecnie przeżywa ona 24 godzinną inwigilację, ciągle jest włączone światło, nie może spać, nie może się bronić bez adwokata, któremu utrudnia się dostęp do kolonii. To wszystko oznacza, że oni po prostu próbują ją powoli zabić. Nie jest im teraz potrzebna, szczególnie w momencie ostatnich przygotowań do Euro 2012, w momencie, gdy Transparency International informuje, że na Ukrainie korupcja rozrasta się na ogromną skalę. Nie jest im również potrzebna ze względu na jesienne wybory parlamentarne, bo za nią po prostu pójdą ludzie. Badania pokazują, że jej słupki poparcia są lepsze w stosunku do Janukowycza o minimum 3%.
- Powiedziała pani, że Julię Tymoszenko uważa się za symbol wolności. Często bywam w Kijowie i muszę powiedzieć, że nie wszyscy Ukraińcy tak uważają. Również w sądzie, gdy sądzono pani matkę i wydawało mi się, że większość ludzi podchodzi do tej sprawy obojętnie – choć współczuje pani matce, że będąc w trudnej sytuacji zachowuje się bardzo godnie. Tym nie mniej, wielu mieszkańców Ukrainy mówi o tym, że pomarańczowa rewolucja przekształciła się w wojnę klanów finansowych, za którymi stoją olbrzymie pieniądze. Jak pani odnosi się do takich komentarzy?
- Przede wszystkim to problem mediów i kwestii „sprzedaży” informacji. Telewizja i prasa, które są kontrolowane przez reżim, rozpoczęły nagonkę na moją matkę, gdy tylko rozpoczęły się polityczne represje skierowane w jej stronę. Dziś media wylewają na matkę pomyje. Ale dzięki temu stało się jasne, z kim walczy reżim – z prawdziwymi liderami opozycji. Ich tak naprawdę boi się reżim. Reżim nie obawia się Wiktora Juszczenki, bo on sam zaczął działać przeciwko swoim dawnym kolegom z czasów, gdy rządzili Ukrainą. Jego zeznania w sądzie skierowane przeciw mojej matce były haniebne. Po tej sprawie jego popularność w kraju sięgnęła dna.
Ludzie widzą, co się dzieje. Dlaczego teraz rosną słupki poparcia mamy i jej partii? Dlaczego spada poparcie Partii Regionów? Dlaczego Juszczenko jest nazywany zdrajcą pomarańczowej rewolucji i jej osiągnięć w obszarze demokratyzacji Ukrainy? Gdy Janukowycz doszedł do władzy w 2010 roku, roztrwonił miliony dolarów na to, by amerykańskie firmy audytowe sprawdziły, czy działania mojej matki miały jakikolwiek związek z korupcją. Audytorzy nic nie znaleźli. Ale oczywiście nikt o tym głośno już nie powiedział. Nawet ci, którzy zeznawali przeciw mojej matce – nic o tym nie wspomnieli. Nie znaleziono żadnych dowodów korupcji, ani osiągania korzyści osobistych. Do dziś nic nie zostało udowodnione – i oczywiście nie będzie udowodnione.
- Jeśli chodzi o ocenę pomarańczowej rewolucji są dwie główne koncepcje. Niektórzy twierdzą, że pomarańczowa rewolucja przegrała. Jeden z jej liderów – wypadł z gry (Juszczenko), a drugi lider – Tymoszenko – siedzi w więzieniu. Z kolei niektórzy uważają, że rewolucja jednak zwyciężyła, gdyż Ukraina już nigdy nie będzie taka, jak wcześniej. Copaniotymsądzi?
- Myślę, że oba warianty są prawdziwe. Juszczenko sam się wyautował poprzez działania wycelowane przeciwko interesowi Ukrainy. Mama próbowała z nim walczyć, by chronić interesy Ukrainy, próbowała podejmować różne kroki na rzecz przeprowadzenia reform. Ale było to strasznie trudne, gdyż Juszczenko wydawał dekrety, które w praktyce wiązały matce ręce.
- To rewolucja w końcu wygrała, czy przegrała?
- Mam nadzieję, że wizerunek nowej Ukrainy utrwalił się na świecie. Widzimy, jakiego wsparcia międzynarodowa demokratyczna społeczność udziela liderom opozycji, którzy są więzieni. To dowód na to, że pomarańczowa rewolucja osiągnęła swój cel. DemokracjazwyciężyłanaUkrainie.
- Pani rodzina przeżywa teraz ciężki okres. Jak zachowują się ludzie w państwa otoczeniu? Czy odczuwają państwo rozczarowanie?
- Wszędzie, gdzie się pojawiam, czy to w sklepach, czy w środkach komunikacji publicznej, na ulicy – zawsze podchodzą ludzie i mówią krzepiące słowa. Im dłużej to trwa – tym większe odczuwamy wsparcie. W Europie czy Ameryce represje przeciwko mojej matce – jako walko z polityczną opozycją - są odbierane jako działania nie do przyjęcia. Widzę, że nie jesteśmy osamotnieni w tej walce.
Źródło: Radio Swoboda.
Opracowanie i tłumaczenie MS.
Podobne treści
|
2 maja 2012
|
9 maja 2012
|
|
9 kwietnia 2012
|
10 kwietnia 2012
|
|
16 maja 2012
|
7 maja 2012
|
|
10 maja 2012
|
8 maja 2012
|