
Kandydat na prezydenta w wyborach prezydenckich 2010 roku na Białorusi, Aleś Michalewicz w ubiegłym tygodniu został uhonorowany prestiżową kanadyjską nagrodą im. Johna Humphreya za promocję praw człowieka i demokracji. Obecnie przebywa w Stanach Zjednoczonych, gdzie, podczas oficjalnych spotkań, opowiada o sytuacji na Białorusi, o represjach i losie więźniów politycznych. W wywiadzie dla Deutsche Welle Aleś Michalewicz, po swoim wystąpieniu na forum Helsińskiej Komisji USA oświadczył, że ma nadzieję na konsekwentną politykę Unii Europejskiej i USA wobec białoruskiego reżimu. Specjalnie dla czytelników Korespondenta Wschodniego publikujemy tłumaczenie tego wywiadu.
Deutsche Welle: O czym mówił Pan podczas swojego wystąpienia na posiedzeniu Helsińskiej Komisji USA?
Aleś Michalewicz: To było posiedzenie dotyczące sytuacji na Białorusi z udziałem przewodniczącego Komitetu Helsińskiego, kongresmena Christophera Smitha. Mówiłem o moich osobistych doświadczeniach, o aresztowaniu, pobycie w areszcie śledczym, torturach, które stosowali w stosunku do mnie funkcjonariusze KGB, by skłonić mnie do współpracy. Mówiłem o tym, że Aleksander Łukaszenka, niestety, będzie bronił swojej władzy do końca, i bardzo ważne, by Zachód nie uwierzył w jego retorykę liberalizacji reżimu i prowadził konsekwentną politykę.
W ramach posiedzeń poświęconych Białorusi, przed kongresmenami wystąpił również dyrektor Programu Euroazjatyckiego Narodowej Fundacji Wsparcia Demokracji, Roger Pototsky oraz specjalista Freedom House ds. państw euroazjatyckich Susan Corck, którzy ocenili represyjne zmiany w białoruskim ustawodawstwie oraz sytuację wolności mediów na Białorusi.
Na jaką reakcję amerykańskich polityków Pan liczył?
Przede wszystkim miałem nadzieję, że poinformowanie elity politycznej USA o wydarzeniach na Białorusi doprowadzi do zwiększenia wsparcia dla białoruskiego społeczeństwa obywatelskiego. Moim zdaniem, należy wspierać przede wszystkim niezależne media i organizacje pozarządowe, uważam jednak, że na realne zmiany w kraju potrzeba wiele czasu.
Po moim wystąpieniu kongresmen Christopher Smith oświadczył, że należy wykorzystać mechanizm Międzynarodowego Trybunału Sprawiedliwości w Hadze do pociągnięcia do odpowiedzialności białoruskie władze i bezpośrednio Aleksandra Łukaszenkę za łamanie praw człowieka na Białorusi. Jestem przekonany, że w ślad za tymi słowami pójdą konkretne działania, gdyż represje na Białorusi nie ustają, kolejna fala represji może być silniejsza niż poprzednia. Nie wykluczone, że jedną z metod walki z tym procederem będzie Trybunał w Hadze.
Jakie działania białoruskich władz mogą być odpowiedzią na oświadczenie amerykańskiego kongresmena?
Władze są świadome, że dialog z Zachodem może zostać wznowiony jedynie pod warunkiem uwolnienia więźniów politycznych. Ale jestem absolutnie przekonany o tym, że reżim na Białorusi będzie nadal prowadził politykę łamania praw człowieka i swobód obywatelskich. Itegoniezmieninic.
USA już wcześniej ostro krytykowały białoruski reżim. A jak Pan ocenia zdania ekspertów, którzy przekonują, że UE w odróżnieniu od USA, nie ma spójnej polityki wobec oficjalnego Mińska?
Kraje, znajdujące się daleko, które maja mniej wspólnych projektów z Białorusią, oczywiście łatwiej jest prowadzić bardziej stanowczą politykę. A w Unii Europejskiej rzeczywiście istnieje problem uzgodnienia i wypracowania wspólnego stanowiska wielu krajów do Białorusi. Jednocześnie każdy z krajów może doprowadzić do zmian sytuacji w moim kraju.
Jeśli chodzi o pomoc Unii Europejskiej dla Białorusi, to wystarczy przypomnieć chociażby warszawski szczyt Partnerstwa Wschodniego. Ostatnio, przedstawiciele białoruskiej opozycji wzięli udział w spotkaniu z kanclerz Angelą Merckel i polskim premierem Donaldem Tuskiem.
Żródło: Deutsche Welle
Tłumaczenie i opracowanie: Korespondent Wschodni, AB