Wolność słowa po rosyjsku

W nocy z 5 na 6 listopada dziennikarz rosyjskiej gazety „Kommiersant” Oleg Kaszyn został bardzo ciężko pobity przed swoim domem w Moskwie. Ze złamanymi nogami, pękniętą żuchwą, wyłamanymi palcami i uszkodzoną czaszką przewieziono go do szpitala, gdzie przeszedł operację. Jego stan jest ciężki.

Redakcyjni koledzy Kaszyna wiążą napaść z jego działalnością zawodową. Dziennikarz podejmował tematy niewygodne dla władz – pisał o manifestacjach opozycji, aktywności organizacji młodzieżowych i działalności prezydenta. Zajmował się m.in. prokremlowską formacją młodzieżową Nasi i sprawą budowy kontrowersyjnej autostrady, której trasa wiedzie przez podmoskiewski Las Chimkiński.

Prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew bardzo szybko zareagował na brutalny atak na dziennikarza „Kommiersanta”. Zlecił prokuratorowi generalnemu i ministrowi spraw wewnętrznych nadzór nad śledztwem w sprawie napaści i wezwał do ukarania winnych. 

Dwa dni później (w nocy z 7 na 8 listopada) w podmoskiewskiej miejscowości Żukowski pobito kolejnego dziennikarza „Żukowskich Wiadomości” („Zhukovskije Vesti”) Anatolija Adamczuka. Do napaści doszło przed budynkiem redakcji tejże gazety. W wyniku ataku Adamczuk stracił przytomność, doznał też wstrząśnia mózgu. Mężczyzna wiąże tę napaść ze swoją dziennikarską działalnością. W ostatnim czasie wiele pisał o decyzji władz dotyczącej wyrębu miejscowego lasu pod budowę drogi do salonu samochodowego Maks. Opisywał również protesty organizowane przez lokalnych mieszkańców w obronie tego lasu.

Celem tej napaści, wg dziennikarza, było zastraszenie mieszkańców Żukowska, by nie przychodzili na akcję w obronie lasu zaplanowaną na 14 listopada.

Adamczuk złożył już na posterunku milicji oświadczenie dotyczące tego zajścia. 9 listopada zostało w tej sprawie wszczęte postępowanie karne z artykułu „Grabież”. Dziennikarzowi nie zginęły ani pieniądze, ani telefon komórkowy, napastnicy zabrali mu pamięć USB z jego artykułami.

W dorocznym raporcie o wolności prasy w 178 krajach, przygotowanym przez organizację Reporterzy bez Granic, Rosja zajęła 140. miejsce. Organizacja oskarża władze rosyjskie, że sprawcy aktów przemocy wobec dziennikarzy pozostają bezkarni, a reżimowa kontrola jest „ścisła jak zawsze”.

Według danych rosyjskiej organizacji Fundusz Ochrony Głasnosti od 2000 roku zamordowano 140 dziennikarzy.